04 lutego 2006

# 180

Sama w przytulnym mieszkanku, dziewczyny relaksują się w domach po sesji, którą ja kończę jutro ostatnim egzaminem z demografii, nagrodzonym zakupami z Żuu. On jeszcze ma urwanie głowy, widzimy się praktycznie wcale, częściej ostatnio oglądam go przez internetową kamerkę niż na żywo, więc dziwnie - bo niby tak nowocześnie, ale wcale mnie to nie rajcuje.

Dwa ostatnie dni w pracy nieoczekiwanie miłe - przyjechała dziewczyna z londyńskiego biura rachunkowego, które prowadzi nam papiery, dostałam na tak zwane wydatki reprezentacyjne i poszłyśmy najzwyczajniej w świecie przepić firmowe pieniądze, w dodatku z błogosławieństwem szefa, a na drugi dzień po załatwieniu formalności - zabawiania ciąg dalszy czyli szwendanie się po sklepach, objadanie lodami i inne przyziemne przyjemności. A na koniec tego wszystkiego dostałam podwyżkę. Dziwny jest teeeeen świat...

Brak komentarzy: